22 lutego 2016

SLOW FASHION. MODOWA REWOLUCJA-recenzja książki Joanny Glogazy

Może wielu z Was natknęło się już na tą książkę w księgarni, albo ma ją w domu już przeczytaną lub czekającą w kolejce na swój moment. Ja dostałam swój egzemplarz na zeszłoroczne święta Bożego Narodzenia. Po prawie dwóch miesiącach czekania na swoją kolej w końcu zmierzyłam się z nią. I nie było to złowrogie mierzenie się wzrokiem, ale przyjemne czytanie. Aż przykro mi się zrobiło kiedy skończyłam, bo chciałam więcej i więcej.




Trochę faktów
Książkę napisała autorka bloga styledigger.com, Joasia Glogaza. Znana także jako założycielka marki Lunaby, która specjalizuje się w szyciu piżam o niezwykłym wzornictwie i jakości. Mogłabym tu jeszcze wspomnieć o studiach jakie skończyła w Londynie, o jej kolejnej książce dotyczącej blogosfery i jeszcze znalazłoby się kilka innych wartych odnotowania rzeczy. Jednak ważne, by uświadomić sobie, że jest to osoba, która nie tylko w teorii, ale również w codziennym życiu i pracy ma z modą do czynienia. Jakoś szczególnie nie interesowałam się jej blogiem, ale po przeczytaniu tej książki zajrzałam i zdecydowanie zostanę tam na dłużej. 

O czym jest książka?
Całość została idealnie streszczona już na okładce-Kupuj mniej, wyglądaj lepiej. Właśnie to złota zasada slow fashion. Asia przedstawiła w książce kilka kroków do "nawrócenia się" z szybkiej mody na idealnie dobraną, w zgodzie ze sobą, zharmonizowaną garderobę. Opisuje w jaki sposób wpaść można w sidła mody popularnej oraz radzi co zrobić, kiedy chcemy się od tego uwolnić. Jeśli jesteś zakupoholiczką, otwierasz przepełnioną szafę i stwierdzasz, że nie masz się w co ubrać lub nałogowo gromadzisz ubrania, torebki i buty, a potem jedynie zabierają miejsce w Twojej szafie to ta książka jest dla Ciebie!


Lekki i przyjemny styl pisania Joanny bardzo pozytywnie wpływa na czytanie. Ma się wrażenie jakby się rozmawiało z dobrą przyjaciółką, która dzieli się radami i co najważniejsze-własnymi doświadczeniami i sytuacjami z życia. Krok po kroku można wykorzystywać te porady, stawiać sobie cele i je spełniać.

Co dało mi przeczytanie książki?
Czytałam ją w weekend, kiedy byłam w szkole (w autobusie, internacie) i już w trakcie czytania ułożyłam sobie plan sprzątania mojej szafy i system segregowania ubrań i dodatków. Nie uważam się za zakupoholiczkę ze względu na moją oszczędność, ale stwierdziłam, że w mojej „kolekcji” jest wiele ubrań z czasów liceum, których już nie noszę bo mój styl się zmienił. Mam też dużo „zabieraczy” miejsca, bo „żal wyrzucić”.
Zaciekawił mnie też temat szukania własnego stylu i uniformu. Asia podała wiele przykładów sławnych osób, które miały jakiś charakterystyczny styl albo element ubioru. Nie były to osoby ślepo podążające za modą, a nawet pozostające o krok z tyłu, ale makijaż, fryzura czy element ubrania sprawiały, że od razu się z nimi kojarzyły i uznawano je za stylowe.
Po długim zastanowieniu nad sobą stwierdziłam, że moim uniformem są zdecydowanie spódnice. Po oczyszczaniu mojej szafy na 5 par spodni mam 27 spódnic! Dużo osób mnie właśnie z nimi kojarzy i bardzo mi się to podoba. Otwarcie mówię, że spodnie noszę tylko do pracy, bo tak jest wygodniej siedzieć przy maszynie do szycia.




Ja i slow fashion
W minionym tygodniu przez trzy popołudnia wyrzucałam wszystko z szaf, układałam na półki, wieszałam na wieszaki (każda rzecz na osobnym wieszaku), wprowadzałam nowy system rozmieszczenia w szafie, przymierzałam, przeglądałam, rozmyślałam, pozbywałam się sentymentów. Trudne zadanie, ale w końcu to wykonałam. Po całej akcji na środku pokoju leżały trzy sterty ubrań: do destrukcji, do sprzedania i do przerobienia. Reszta ubrań została w szafie, pięknie ułożona, spódnice nawet kolorami.

Co zostało w szafie?
Nad niektórymi ubraniami musiałam zastanawiać się po dwa razy, inne od razu bez przymiarki wyrzucałam. Joanna radzi podczas takiego sprzątania i przymierzania odpowiedzieć sobie na trzy pytania:
-Czy noszę tę rzecz regularnie?
-Czy odczuwam prawdziwą przyjemność, kiedy mam ten strój na sobie?
-Czy czuję się w niej najlepszą wersją siebie?
Ja dodałam sobie jeszcze pytanie:
-Do jakich innych rzeczy pasuje to ubranie?
I tak oto w mojej szafie pozostały tylko te najlepsze perełki. Idealne rozmiarowo, w kolorach, które lubię, o sprawdzonych fasonach, niezniszczone, zadbane, noszone regularnie, pasujące do reszty moich ubrań.
Jeśli chodzi o biżuterię to zrobiłam to samo. Butami i okryciami wierzchnimi zajmę się bliżej wiosny, kiedy będę zamieniać zimowe na wiosenne/letnie.

Może na zdjęciach nie zauważycie różnicy, ale dla mnie jest ogromna. Pierwszy raz pozbyłam się tylu rzeczy na raz! 








Slow (nie tylko) fashion
Chciałam jeszcze dodać, że zasady odnoszące się do slow fashion można zastosować w wielu innych dziedzinach życia. Np. nasze kosmetyki...zawsze ich dużo. A ile z nich używamy? Właśnie te powinny zostać w kosmetyczce/na półce, a inne tylko zabierają cenne miejsce w domu. Pomyślałam także o planowaniu czasu. Często robimy rzeczy zupełnie niepotrzebne, tzw. złodzieje czasu. Gdyby posiadało się tylko potrzebne rzeczy i robiło tylko te ważne, lub sprawiające przyjemność to czy nie żyło by się lepiej i wygodniej?


Polecam wszystkim tą książkę. Jest tam wiele ciekawych porad, przykładów z życia, mądrych zasad, zresztą koniec już gadania...Zabierajcie się za czytanie! 


Bądźcie ze mną na bieżąco i zaglądajcie tutaj: 





Snapchat: faucia006

Buziaki,
Faustyna

12 komentarzy

  1. Zbieram się do porządków w szafie od stu lat. Bloga autorki nie znałam, ale zaraz zajrzę. Napisałaś, że lubisz spódnice. Ja też. Tylko jak radzisz sobie z tą trudną miłością w zimie? Ja mam z tym problem. Nosisz długie? Jakiej długości do tego płaszcz? Ja czasem zakładam długą spódnicę i długi płaszcz, ale czuję się trochę jak ksiądz.

    stelciak.blogspot.com <-- klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiem, że nie mam żadnej długiej spódnicy, a zimą ubieram po prostu grubsze rajstopy i daję radę :)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Kurcze ja jeszcze jej nie przeczytałam, ale ostatnio nie mam czasu na nic niestety, chyba przydałoby mi się trochę slow...

    OdpowiedzUsuń
  3. ładnie

    http://eskucinska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. ja rewolucję zrobiłam jak się przeprowadzałam na swoje :) połowa szafy wyjechała :)
    PorcelainDesire

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu tego posta stwierdzam, że ta książka jest na pierwszej pozycji obowiązkowych do zakupu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam, bardzo przyjemna książka jednak trudno się zastosować do wszystkich tych zasad szczególnie gdy kocha się chodzenie po SH'ach :)

    Pozdrawiam
    http://fashionbykg.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. nice post!

    Rakel ♥ www.alovelystyle.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały blog, podziwiam!
    Zapraszam do mnie: http://mademoiselleeee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Osobiście robię takie porządki już od kilku lat - systematycznie przeglądam, osobno odwieszam rzeczy do sprzedania, które są po prostu zbyt ładne i w zbyt dobrym stanie, aby je wyrzucić. W "bieżącej" szafie mam ubrania w dwóch grupach - te, które są "zatwierdzone", czyli właśnie dobrze się w nich czuję i te oczekujące, co do których mam jeszcze wątpliwości lub których jeszcze nie miałam okazji założyć, np baletki zakupione podczas zimy itp :P więc gratuluje Ci porządków, bo wiem ile kosztuje człowieka pozbycie się sentymentów względem ubrań, które tylko wiszą, "no ale szkoda wyrzucić i może jeszcze założę"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobry system sobie opracowałaś! :)

      Usuń
  10. Wydaje się być bardzo przydatna ta książka! Czasami ciężko mi się rozstać z jakimiś ubraniami, ale bywa, że mam dni, kiedy "na trzeźwo" pozbywam się z szafy tego, co zbędne. Na duży plus wychodzą takie porządki :)

    OdpowiedzUsuń

TOP